Jak już wcześniej wspominałam kocham lalki. Szczególnie Barbie i stare porcelanki. Marzeniem każdego kolekcjonera są piękne, wyszukane lalki w długich sukniach i starannie uczesanych włosach. Moim też - każdy ma swoją listę "must have", ale najbardziej cieszą mnie trupki. Baśki, w które mogę tchnąc życie maję dla mnie sentymentalną wartość.
 |
"och jestem taka łysa i nie czuje nóg!" |
Moją pierwszą lalką była Extreme Green Skipper z serii Barbie Cool Colors (1997). Babcia dała mi ją na czwarte urodziny. Zachwycona prezentem od razu rozpoczęłam malowanie platynowych włosów na zielono. Wszystkie okoliczne dzieci schodziły się , aby zobaczyć lalkę. Kontynuując tę historię, muszę wspomnieć, że od wczesnej młodości byłam zapaloną fryzjerką. Tak więc wszystkie lalki ochoczo obcinałam "na jeża" ( to wyznanie naprawdę dużo mnie kosztowało :)). I tak też skończyła moja pierwsza laleczka....
Ostatnio sprzątałam i postanowiłam, że muszę coś z Zieloną zrobić. Przecież nie mogła tak smętnie stać na półce i straszyć mnie po nocach ( o ile życie byłoby łatwiejsze bez poczucia winy). Zakupiłam więc blond (treskę czy jak to się zwie) kucyk na allegro. W czasie oczekiwania na przesyłkę ( ach ta Poczta Polska) uszyłam kilka nowych ubranek, ponieważ oryginalne zaginęły bezpowrotnie. Gdy paczka wreszcie przyszła zabrałam się za reroot. Poświęciłam na to kilkanaście godzin i moje ręce, ale było warto. Po prostu Zielona zasługiwała na lepsze życie. Efekt oceńcie sami.
 |
"czuję się jak nowo narodzona" |
 |
"Jest ssttrasznie zzzimno !Kiedy skończy się ta sesja?" |